Wchodź

blog fotograficzny

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział VI


Rozdział VI


Wstałam bardzo wcześnie aby móc poćwiczyć przed domem. Próbowałam być
bardzo cicho,aby nie obudzić rodziców oraz mojej sostry.
Niestety zbyt głośna muzyka przebudziła Mie , lecz nie była ona zła,
ponieważ chciała również ze mną poćwiczyć przed treningiem.
M:- Widzę ochota na ćwiczenia wzieła Cię o świcie?
L:- Niestety muszę dodać jakieś nowe kroki do układu, wiesz czuje,że
jest jakiś taki nie oryginalny.
M:- Gadasz głupoty - siostra zaczeła się śmiać- Przecież jest oryginalny.
L:-Może źle to ujełam, po prostu nie jest profesjonalny jak nasze kiedyś.
M:- Jeśli poćwiczymy więcej i przysiądziemy będzie jeszcze lepszy.
Posłuchałam siostry w końcu miała zawsze rację co do tańca, każdego
dnia mogłam na nią liczyć.
Ćwiczyłyśmy dwie godziny i zmęczone musiałyśmy iść wziąć kąpiel, bo za
półtora godziny rodzice wstają i wybieramy sie wszyscy na wielkie zakupy.
Po wzięciu kąpieli, zeszłyśmy na dół na śniadanie. Kolejny dzień naleśniki
z nutellą, za to uwielbiałam mamę, ale żeby zadbać o figurę niestety musiałam
zrezygnować z tego i zjeść sałatkę.
Dostałam smsa od Tomka:
" Hej piękna . Słuchaj mnie bardzo uważnie mamy dużą szansę jeśli
poćwiczymy za trzy tygodnie możemy wygrać turniej, jest nowa okazja
za wygranie turnieju dostaje sie 20 000 $ za to każdy z nas może 
w końcu spełnić swoje marzenia, możemy kupić ciuchy na występ, 
udoskonalić naszą salę taneczną. Odpisz szybko co o tym myślisz. Jestem
z ekipą w sali tanecznej i czekamy na twoją odpowiedz"
L:- Mia ej słuchaj czytaj tego eska i powiedz co myślisz
M:- Mhm, Mhm, A no,no. Mhmm.
L:- Mhm? Mhm? Tyle? Ja tu zaraz zemdleję , a ty tylko Mhm?
M:- Lena!
L:- Coo?!
M:- Bierzemy To.! To jedyna szansa.!
L:- Napewno dasz radę? Codzienne ćwiczenia, nawet do rana.
Rodzice patrzyli na nas i zastanawiali sie o co nam chodzi.
L:- Dobra już wam mówię jest turniej do wygrania 20 000$ i chcemy wziać udział.
Mama:- Nie zgadzam sie na to. Jesteście dziećmi
M:- Ale mamo.! Tato?!
Tata:- Ja sie nie wypowiadam na ten temat, ale jednak musze zgodzić sie z mama.
L:- Tato.!
Razem z siostrą odeszłyśmy od stołu,aby odetchnąć.
M:- Jak oni mogli nie rozumiem ich, ale i tak dopne swego i chce wziąć się za to.
L:- Ale zrozum,że jeśli weźmiemy sie za to, możemy szybko się pożegnać ze soba.
M:- Myślisz,ze nas rozdziela? Wątpię.
L:- Odpiszę im w końcu czekaja na nas.
Moja siostra czekała na mnie aż odpiszę im zgadzając się, ale jednak byłam
między młotem,a kowadłem. Czyli rodzice, a siostra. W końcu obojgu ich kocham,
ale jednak nie chce stracić siostry. Zbyt duże poświęcenie może ją wykończyć.
Nie każdemu było dane przeżyć wypadek.
Razem z rodzicami opuźniliśmy wyjazd na zakupy o jakieś 10 minut.
Gdy już wsiedliśmy do samochodu wszyscy razem pojechaliśmy do największego
centrum handlowego, razem z siostrą upatrzyłysmy najlepsze stroje do tańca.
Fullcapy,Snapy, bluzy, spodnie dresowe, buty to było to co nam jest potrzebne.
Niestety rodzice nie chcieli nam pozwolić na zakup tych ciuchów, ale z naszymi
kieszonkowymi mogłyśmy pozwolić sobie na spełnienie naszych małych marzeń.
Po paru godzinnych zakupów wróciłyśmy do domu, od razu pomyślałyśmy ,że zadzwonię do
Tomka chwaląc się o naszej stylówie którą mozemy wykorzystać na turniej.
Ale niestety nikt nie odbierał.
L:- Pewnie zajęty jest.
M:- Lub mogło coś się stać.
Moja siostra zawsze była pesymistką i wszystko stawiała na ostatnią kartę.
I tym zawsze sie różniłyśmy.
L:- Idziemy do sali zobaczymy czy tam są.
Pobiegłyśmy szybko na miasto by sprawdzić czy może jednak tam nie są , ale wybrałyśmy
w końcu stronę : sala :.
Gdy zobaczyłyśmy stan naszej sali nie chciałyśmy wierzyć w to co przed chwilą zobaczyłyśmy.
Próbowałam sie dodzwonić do ekipy, lecz nikt nie odbierał.
Naszą sale ktoś zniszczył , napisy widniały wszędzie.- Jesteście martwi, Nie dacie rady na Camp Now
Lepiej odejdźcie.
To wszystko było żałosne, bolesne. Nie mogłam uwierzyć, musiałam znaleźć wszystkich
i dowiedzieć się dlaczego to się stało.
M:- Pamietasz może gdzie pierwszy raz ich poznałaś?
L:- W Parku jak szłam się przejść.
M:- Może tam będą?
L:- Chodź sprawdzimy.
Mia znów miałą rację spotkałyśmy ich tam siedzących na ławce z dobitą miną.
T:- O patrzcie kto zawitał.! Piekne,młode, seksowne siostrzyczki.!
L:- O co ci chodzi?
T:- O naszą sale.
M:- Ale co my mamy z tym wspólnego? Powiesz mi?
T:- Młoda weź się nie odzywaj ta sprawa jest dla dorosłych
M:- Dla dorosłych? Ale jestem w ekipie.
L:- Dobra weź mów o co chodzi bo nie czaje.
T:- Nasza sala jest zniszczona, od kiedy się wprowadziłyście wszystko sie sypie.
Nie mamy gdzie ćwiczyć, każdy nas tu wytyka palcami. Rozumiesz?
L:- I ,że to nasza wina tak.?
K:- Ej ziom weź ogarnij co? To nie ich wina.
Mać:- Dobra ogar dupe Tomek idź się przejdź , a my z laskami pogadamy.
L:- Wiecie co mam was dość idziemy Mia. Jak sie uspokoicie napiszcie.
Wracałyśmy razem z siostrą w ciszy do domu, po tej sytuacji obie miałyśmy dość
nie chciałyśmy rozmawiać tylko miałyśmy chęć iść do domu , wziąć kąpiel i pójść spać.
Gdy tylko weszłyśmy do domu rodzice czekali na nas z złą miną. Wiedziałam,że
coś jest nie tak.
Mama:- Młode damy gdzie byłyście ?
L:- Na sali,ale,że jednak jest zniszczona szukałyśmy chłopaków.
Tata:- Dostaliśmy telefon z policji,ze widziano was na miejscu zdarzenia, wytłumaczycie nam to?
M:- Owszem ojcze
L:- Mia ja to zrobię. Szłyśmy po prostu do sali bo nikt nie odbierał, a tam czekała na nas
niespodzianka, cała sala zniszczona jakieś napisy, wtedy stwierdziłysmy,że poszukamy ich w parku i znaleźliśmy.
Cała historia. ! możemy iść?
Mama:- Mówiłam Ci,ze są niewinne i niby kiedy miałyby to zniszczyć? Przecież taniec to ich całe życie.
L:- Jak śmiałeś mieć jakieś podejrzenia na nas? na własne córki?
Razem z Mią pobiegłyśmy do pokojów trzaskając drzwiami. Nie miałyśmy ochoty na prowadzenie jakichkolwiek
rozmów. Mia zapewne od razu położyła się do łóżka , a ja musiałam sprawdzić fejsbuka , aby móc iść spokojnie myć
i spać. Czekała mnie tam kolejna niespodzianka, Jeden Wielki Cios Prosto w Serce.

czwartek, 31 maja 2012

rozdział V

Wieczorem dostałam telefon od Tomka,że jedna z naszych nowych tancerek dostała nagłej kontuzji kiedy ćwiczyła salto upadła i skręciła kostkę.
L:- Ale jak to skręciła kostkę? Przecież dopiero co zaczęła ćwiczyć. Co za dureń kazał jej robić salto.? Przecież to niebezpieczne- ciągnęłam zdenerwowana dalej swoje sugestie.
T:- Podobno sama chciała zrobić by pokazać,że ona również umie, ale nie chce mi się w to wierzyć, ale zostawmy tak jak ona mówi.
L:- Zostawmy.? Czy ty rozumiesz, że mamy miesiąc do opanowania całego układu, a ty mówisz by to tak zostawić? Nie rozumiem Cię teraz, ale dobra chcesz okej. Ale nie mamy czasu by szukać następnej ofiary okaleczenia swojego ciała przez salta, dlatego wymyślimy układ dla trzech dziewczyn.
T:- Dziewczyno uspokój się, weź wypij melise może Ci przejdzie. - słyszałam cichy chichot z jego strony
L:- Bardzo śmieszne. Dobra to jutro trzeba spotkać się z dziewczynami i wymyślić układ . Dlatego spotykamy się na sali o równej 9 nie możemy stracić, ani minuty więcej. Więc Dobranoc.- pożegnałam się ładnie,aby Tomek nie poczuł się odrzucony, ale pomału miałam dość jego żarcików skierowanych do mnie. Odłożyłam telefon na półkę i zaczęłam szukać nowych stylów i układów w google.
Po 20 minutach szukania znalazłam trzy ciekawe układy , które mogłabym użyć , ale wolałam tylko przejrzeć i wymyślić swoje własne. Usłyszałam pukanie do drzwi.
L:- Proszę.!
M:- To tylko Ja. Mogę.?
L:- Jasne kochanie wchodź.
M:- Słyszałam,że jedna z dziewczyn skręciła kostkę robiąc jakąś głupotę. Powiedz mi czy mogłabym za nią zatańczyć?
L:- To nie jest zły pomysł jesteś genialna. Przy Tobie nie stracimy na czasie bo ty szybko uczyć się kroków tanecznych , dlatego pomożesz mi z resztą dziewczyn- przygarnęłam siostrę do siebie i przytuliłam- Ale wiesz, że teraz decydujesz się na ostre ćwiczenia gdzie nie ma czasu na zabawę?
M:- Jestem zdecydowana podjąć się takiego ryzyka- moja siostra stanęła prosto i stanowczo dając ręce na biodra, przy tym zrobiła śmieszną minę.
L:- No to teraz zmykaj spać jutro wstajemy wcześniej bo o 9 musimy iść ćwiczyć.
M:- Już się robi siostrzyczko- pocałowała mnie w policzek i pobiegła do pokoju zamykając drzwi za sobą.
Postanowiłam dłużej nie czekać tylko od razu iść spać by na jutro się wyspać.
_________________________________________________________

Wstałam bardzo wcześnie,aby ogarnąć się na spokojnie. Wyszłam do łazienki,aby się umyć i ubrać. Mama już robiła mi i siostrze śniadanie bo jeszcze wczoraj zaczęłam jej trąbić o tym,że musi bardzo wcześnie wstać. Tata jednak nie był chętny wstać i chociaż pogratulować siostrze dostania się do mojej drużyny tanecznej, ale jego zachowanie zawsze było takie jakie jest nie dało się tego zmienić.
Kiedy się umyłam, ubrałam zeszłam na dół wołając na śniadanie siostrę, lecz ona już siedziała ubrana w luźne ciuchy przy stole i jadła naleśniki.
M:- Byłam pierwsza widzisz.!- śmieje się
L:- Widzę , widzę. Zależy Ci na tańcu ciesze się
Mama:- Ale proszę Cię nie wymęcz jej za bardzo to dopiero młoda dziewczyna
L:- Spokojnie mamo damy radę.
Po śniadaniu zgarnęłyśmy rzeczy i poszłyśmy do sali tanecznej w której miały czekać dziewczyny i reszta chłopaków. Zabrakło tylko Wiktorii , ponieważ leżała w łóżku w domu z skręconą nogą. Postanowiłam zadzwonić i dowiedzieć się jak czuje. Reszta już próbowała opanować kroki taneczne jakie moja siostra im przedstawiła. Dziewczyny radziły sobie bardzo dobrze przez pierwsze parę minut zdawało mi się, że te kroki są zbyt łatwe,ale chłopcy dołączyli się do układu i dodali trochę swoich kroków.
Kiedy skończyłam rozmawiać z Wiktorią dowiedziałam się,że musi odpoczywać przez 2 tygodnie i nie może tańczyć. Dlatego zajęłam się swoją grupą. Tańczyliśmy bawiąc się przy muzyce przez bite 4 godziny.
Dziewczyny były zachwycone , a w tym sama ja. Moja grupa była pozornie nieprzewidywalna zaczęła od bardzo łatwych kroków, aż do perfekcyjnych z którymi sobie poradziła.
Wszyscy zmęczeni wracaliśmy do domu po treningu od razu z moja siostrą poszłyśmy się umyć i spać , aby wypocząć na nową dawkę wycisku.



poniedziałek, 7 maja 2012

rozdział IV

Następnego dnia razem z moją najmłodszą siostrą poszłyśmy na spacer i spotkałyśmy naszego przystojnego Tomka z ekipą chłopaków znów byłam zdziwiona,że Paula się od nich odsunęła.
T:- Hej królewno, jak się czujemy?
L:- Hej. Pytasz się mnie czy może mojej małej królewny.?
T:- Oczywiście , że Ciebie , ale i również małej słodkiej Mii.
M:- Tylko nie słodka nie lubię takiego podlizywania.
Chłopcy wyśmiali Tomka,że moja własna siostra umiała mu do gadać.
T:- Oj przepraszam chyba uraziłem. To było ostatni raz , wybaczysz.?
M:- Muszę się zastanowić choć jeśli postawisz mi lody czekoladowe to będziemy kwita.
T:- Załatwione - przybił piątkę z moją siostrą.
L:- No dobra , dobra koniec tego przekupywania . Idziemy do sali treningowej czy może stoimy tu jak ciołki i będziemy gadać o jakiś bzdurach.? - spojrzałam groźno.
E:- Młoda ma rację , chodźmy trenować mamy mało czasu.
L:- Dziękuję Emanuel. 
Zatargałam Tomka za bluzę w kierunku sali treningowej , moja młodsza siostra bardzo dobrze się z nim dogadywała to było bardzo miłe choć nie do wierzenia , ponieważ Mia nigdy nie dogadywała się z żadnym chłopakiem jakim byłam. 
Dotarliśmy do sali i od razu zaczęłam wariować na środku przy mojej ulubionej piosence, wzięłam Mie za rękę i zaczęłyśmy wywijać biodrami. Obie pokazałyśmy nasz styl i stary układ jaki wymyśliłyśmy za nim rodzice się rozwiedli. Chłopaki byli pod wrażeniem myślałam,że zaraz zaproponują , aby Mia pomagała w układzie i się nie pomyliłam.
K:- Hej Mia, a może pomożesz nam przy układzie.? Słyszałem,że bardzo fajne wymyślasz przydałaby się siódma ręka do pomocy.
M:- Ja.? Ty chyba żartujesz sobie.? Na prawdę ja.?
L:- Tak Mia chcemy Cię w zespole żebyś nam pomogła.
M:- Dziękuję bardzo wam- skakała uszczęśliwiona.
L:- No to do roboty trzeba się wziąć i coś wymyślić. Mia chodź pokażę Ci parę kroków ocenisz czy dobre.
Pokazałam siostrze parę kroków do nowego układu jaki miałam za tańczyć z chłopakami na wejściu do nowej szkoły, aby pokazać jacy jesteśmy dobrzy i czy na prawdę możemy startować w turnieju III Medali.
L:- I co powiesz na to.?
M:- Wiesz konstrukcja 3-2-4 jest genialna , ale mogłabyś dodać do niej konstrukcję 3-3-5 , ponieważ przy ułożeniu nóg zamiast pójść w prawo możesz zrobić lekki obrót 
L:- Genialny pomysł sprawdź teraz.
Do naszego układu dodałam konstrukcję 3-3-5 jak powiedziała moja siostra i układ w końcu nabrał dokładniejszych barw nie wiedziałam,że jeszcze mogę być taka genialna w tańcu. Dzięki mojej siostrze zajdziemy daleko i nawet może wygramy turniej.
M:- Teraz jest wyśmienicie pokażcie wszyscy go razem.
Chłopcy do łączyli do mnie , aby pokazać razem układ. Tylko czegoś nam brakowało byłam jedyną dziewczyną tańczącą w grupie, dlatego musieliśmy zrobić casting na dwie dziewczyny , które mogłyby z szkoły z nami tańczyć. Dlatego wraz z moją siostrą po próbie zabrałyśmy się za robotę i zrobiłyśmy wyśmienite plakaty promujące nasz zespół. 
Ucieszyłam się , że to właśnie Mia mi pomaga , a nie inna osoba wiedziałam,że mogę zawsze na nią liczyć. Choć gdyby mogła nawet by tańczyła z nami.
Razem z siostrą wyszłyśmy , aby rozwiesić plakaty . Wystarczyła godzina , aby zbiegło się wiele dziewczyn, które chciały razem z nami być w grupie. Tomek , ja i Mia siedziałyśmy jako jurorzy za stołem i oceniałyśmy taniec. Zgłosiły się do nas 20 dziewczyn z czego mogłyśmy wybrać tylko 4 kandydatki.
Wszystkie były wyśmienite , lecz tylko Jagoda, Asia, Wiktoria i Martyna zabłysnęły i zostały przyjęte do naszej grupy.
L:- Dziękujemy za przybycie , ale wybrane kandydatki , które wyczytam proszę o wyjście do przodu.
L:- Jagoda, Asia, Wiktoria, Martyna. Gratuluję wam zostałyście wybrane , aby tańczyć w naszej ekipie.
Cała czwórka skakały radośnie, ucieszyłam się,że mogę widzieć taki widok cieszących się dziewczyn. 
T:- Reszcie podziękujemy , ale również byłyście świetne. Cześć- pomachał jak zawsze
M:- No to kiedy zaczynają dziewczyny? Chce je zobaczyć.
L:- Możecie jutro przyjść o godzinie 14 tutaj na salę? Bylibyśmy wdzięczni.
J,A,W,M:- No jasne przyjdziemy na pewno, dziękujemy jeszcze raz - dziewczyny nas przytuliły serdecznie.
Razem z Tomkiem i Mią wróciliśmy do domu, byliśmy strasznie zmęczeni castingiem , ale jeszcze co nas trapiło to,że mieliśmy wyjechać z całą grupą zagranicę , aby ćwiczyć układ i zbierać style. 
Lecz jak na razie nasz plan nie wypalił.

sobota, 5 maja 2012

rozdział III

Wstałam wcześnie rano żeby się przygotować do spotkania z Tomkiem.
Od razu po wstaniu z łóżka pobiegłam do wanny wziąć kąpiel, włosy umyłam moim ulubionym szamponem z winogron , a ciało płynem o zapachu truskawkowym. Orzeźwienie miałam gwarantowane , cieszyłam się bardzo z spotkania choć miałam obawy , że może to za wcześnie na tak zwane " randki ". 
Wyszłam z wanny w samym ręczniku do pokoju . Usiadłam na krześle i sprawdziłam pocztę , w końcu odpisała .


Kasia 
" Cześć Lena !
Przeczytałam twoją wiadomość  i bardzo Ci za nią dziękuję. Cieszę się , że Ci się układa widzę, że nowi znajomi dają Ci dużo radości o byś nie zapomniała o starych ; ) . Pytałaś co u mnie jest dobrze codziennie chodzę z naszą grupką na ćwiczenia znów zaczęliśmy tańczyć choć bardzo tęsknimy za Tobą, brakuje nam Ciebie. Przyjedź teraz do nas na tydzień jeśli masz czas i ochotę. No nic ja muszę kończyć mamy dużo pracy, teraz idę z dziewczynami na zakupy musimy coś kupić na sobotnią imprezę. Miło było by znów przeczytać coś od Ciebie ; * Buźka i pozdrawiam. Pozdrów rodziców i powiedz, że tęsknimy również za nimi "


To co przeczytałam było bardzo miłe. Cieszyłam się , że jej się układa i przynajmniej zajęła się swoim hobby tak jak ja. Musiałam się przygotowywać do spotkania powoli , ale jednak zmusiłam się odpisać bo później nie miałabym czasu.


" Hej Kasiu !
Również przeczytałam twoją wiadomość. Cieszę się , że zaczęłaś na nowo spełniać marzenia i rozwijać swoje umiejętności. Bardzo tęsknie za wami , a szczególnie za Tobą. Chętnie przyjadę tylko jak znajdę chwilę wolnego , ponieważ mam dużo pracy z tańcem , a muszę dużo ćwiczyć żeby się dostać do szkoły. Ogólnie się dostałam do niej, ale każdy uczeń lub grupa musi pokazać swój układ. Dlatego pracuję z chłopakami nad układem. No teraz to muszę na prawdę uciekać się przygotować. Tomek zaprosił mnie do centrum ma dla mnie niespodziankę także pozdrów wszystkich i ucałuj ode mnie. A rodziców pozdrowię.
Tęsknie bardzo za nie długo się spotkamy obiecuję. ! "


Kiedy wysłałam wiadomość spojrzałam na zegarek.
L:- O kurcze już 10 - zdziwiłam się i szybko pobiegłam wysuszyć głowę
Po 15 minutach ciężkiej pracy z włosami byłam gotowa jedynie zostało włożenie mojej ulubionej fioletowej luźnej bluzki oraz jeansów. I byłam gotowa. Sprawdziłam jeszcze raz na zegarek.
L:- Idealnie się wyrobiłam. No to czas zjeść śniadanie i wyjść.
Zeszłam na dół nikogo nie było więc zrobiłam sobie jajecznicę , którą spożyłam w szybkim tępię, pobiegłam umyć zęby i wyszłam do centrum.
Tomek już czekał na mnie z piękną różą na środku centrum. Zaniemówiłam nie wiedziałam o co tu chodzi.
T:- Witaj Królewno. - pocałował mnie w policzek
L:- Cześć, ale o co tu chodzi powiesz mi w końcu? Co ty tak się wystroiłeś?
T:- Zapraszam pod rękę i zobaczysz o co w tym wszystkim chodzi.
L:- No dobrze , ale obym nie była na Ciebie zła.
Tomek wydawał się bardzo miły, przystojny, bardzo ale to bardzo zabawny. Czułam się w jego towarzystwie bardzo dobrze jak i u innych chłopaków z naszej paczki.
Dotarliśmy w jedno miejsce co przypominało kino , nie wiedziałam o co tu chodzi.
T:- Panie przodem - udawał dzentelmena otwierając mi drzwi
L:- Ah bardzo dziękuję szanowny Panie.
Tomek się tak prześlicznie do mnie uśmiechnął nie zapomnę tego uśmiechu przez resztę mojego życia. Zaprowadził mnie do dużej sali gdzie było pusto, cicho. Nagle wszyscy wyskoczyli na środek
Wszyscy razem:- Wszystkiego Najlepszego Lena ! - każdy się uśmiechał
Była tam nawet moja mama nie spodziewałam się tego wszystkiego. Zaproszona została nawet Kasia i inni moi starzy przyjaciele, ale skąd oni wiedzieli o moich urodzinach?
L:- Mamoo to twoja sprawka?
M:- No tak troszkę - mama zrobiła śmieszną minkę do złej gry
L:- Dziękuję bardzo - przytuliłam mamę- Dziękuję wam wszystkim za pamięć
Kasia podeszła do mnie i mnie mocno przytuliła 
K:- Tęskniłam bardzo , ale to bardzo. Wszystkiego najlepszego jeszcze raz
L:- Dziękuję kochana za przybycie , tęskniłam strasznie - przytuliłam ją strasznie mocno
T:- No to czas na tor 
Moja kucharka wjechała z duużyym przepysznym tortem o smaku śmietankowo-truskawkowym , a na górze była moja podobizna tańcząca hip hop. Ucieszyłam się bardzo. 
KJ:- Wszystkiego najlepszego 
L:- To ty sama to zrobiłaś?
KJ:- Owszem mam nadzieję, że panience się podoba
L:- Jest zaj**, ekhm wystrzałowy. Dziękuję bardzo - zaśmiałam się lekko
Pokroiłam tort i podzieliłam go każdemu. Byłam smutna , że mój własny ojciec i moja siostra nie przyjechali chyba, że nie dostał zaproszenia. Chciałabym żeby teraz tu był przytulił teraz jedynie on był tutaj potrzebny w tym dniu kiedy kończę 17 lat. Usiadłam przy stole z moją starą grupą przyjaciół , a do nich dołączyła nowa.
L:- Poznajcie się to jest Kasia, Janek, Kornelia, Paweł , a to Tomek, Emanuel, Krzysiek i nasz Maciek ,który dopiero teraz do nas dołącza.
K:- Miło nam was poznać.
T:- Nam również - puścił oczko do Kasi
M:- Przepraszam was wszystkich za zagłuszenie wszystkich rozmów , ale mamy jeszcze jedną niespodziankę dla solenizantki.
Do środka nagle wszedł mężczyzna w kapeluszu z opuszczoną głową w podłogę. Nagle zdjął kapelusz. To był ON.! We własnej osobie to był mój tata. Od razu wstałam i pobiegłam się do niego przytulić.
L:- Tatoo.!! Tęskniłam bardzo..!!
T:- Córeczko. Przepraszam,że dopiero teraz , ale były korki. Tak bardzo mi Ciebie brakuje. Tęskniłem.
L:- Dobrze,że jesteś. Gdzie jest Mia? 
T:- Spójrz za siebie kochanie
M:- Cześć siostrzyczko! - przytuliła się do mnie z takim słodkim uśmiechem
L:- Siostrzyczko tęskniłam - wzięłam ja pod ręke
Wzięłam również tatę pod rękę i przyprowadziłam w stronę mamy aby mogli sobie porozmawiać , a ja  
z siostrą wróciłam do przyjaciół. W końcu cała moja rodzina w komplecie cieszyłam się z tego bardzo.
L:- Poznajcie moja siostrę Mie.
T,E,M,K:- Miło nam Panienkę poznać.
Siedzieliśmy wszyscy razem w sali było bardzo fajnie, przyglądałam się ciągle moim rodzicom rozmawiającym razem ze sobą. Cała impreza przebiegała szybko , ale miło.
Po 2 godzinach imprezy urodzinowej wyszłam na balkon , a za mną wyszedł Tomek.
T:- Czemu nie jesteś w środku?
L:- Wyszłam odetchnąć.
T:- Od czego albo od kogo.?
L:- Od niczego i nikogo po prostu jestem szczęśliwa , że moja siostra i tata przyjechali, że moja rodzina jest cała tutaj. A to wszystko dzięki wam, a szczególnie dzięki Tobie.
T:- To nie dzięki mnie to dzięki Twojej Mamie gdyby nie ona wszystko by nie wyszło. 
Staliśmy na balkonie gdy Tomek się do mnie zbliżył i mnie czule pocałował. 



środa, 2 maja 2012

rozdział II

Dostałam sms'a od Tomka,że spotykamy się za godzinę na sali gimnastycznej do której zaprowadzili mnie grupką abym zapoznała się z dziewczynami. Musiałam szybko wyjść z łóżka i ogarnąć się tak,abym zdążyła. 
Mama i mój nowy ojciec czekali na mnie już przy stole. Nie miałam ochoty na śniadanie wykonane przez biedną kucharkę , którą muszą przemęczać. 
M:- Kochanie chodź zjesz z nami śniadanie.- uśmiechnęła się serdecznie.
L:- Nie dziękuję, nie jestem głodna, a teraz muszę uciekać.- dałam buziaka mamie w policzek.
M:- Ale jak to uciekać młoda damo gdzie się wybierasz?
L:- Oj mamo nie martw się idę ćwiczyć z nową grupą taneczną do szkoły.
M:- Ale to weź chociaż kanapki.
L:- Nie na prawdę dziękuje. Muszę lecieć. Zobaczymy się jak wrócę.
Wyszłam z domu byłam zdziwiona , że mój zastępczy ojciec nic nie powiedział czyżby bał się powiedzieć coś głupiego po czym wybuchnę śmiechem i powiem mu coś nie odpowiedniego.? Przecież to cała ja, pewnie mama już go ostrzegła żeby przemyślał swoje gadki w moja stronę. Cieszę się,że się stara założyć nową rodzinę, ale mi to nie odpowiada. Ja już mam tatę i nikt mi go nie zastąpi. 
Chłopacy już czekali na mnie pod szkołą.
T:- Siemano Len. - przytulił mnie z uśmiechem
L:- No siemka siemka.
Przybiłam z każdym z nich piąteczkę i weszliśmy do szkoły.
L:- No to od czego zaczynamy?
E:- Od rozgrzewki dziewczynko.
L:- Pff tylko nie dziewczynko ostrzegam.! - pokazałam mu wskazujący palec grożąc.
M:- Oo bywa groźna - zaczął Maciek się śmiać.
T:- Dobra chłopaki uważajmy na nią - w tym samym czasie wybuchnęłam śmiechem
L:- Możemy zaczynać? 
K:- Tak , tak no to zaczynamy od biegu jak zawsze.
Chłopaki bazgrali się z tyłu nie miałam ochoty na nich czekać więc biegłam swoim tępem. Kiedy zakończyliśmy biegi. Zrobiłam parę rundek swoich ćwiczeń jakie zawsze robiłam. Chłopcy byli zszokowani, że jestem tak bardzo wyćwiczona. 
L:- Chłopaki ogarnijcie się i ćwiczcie.
T:- Może wystarczy? Przejdźmy do tańca.
L:- Mięczak! - popatrzyłam na nim srogim wzrokiem
M, K, E:- Oooł mięczaak, to ci pojechała człowieku- zaczęli się w tym samym czasie równo śmiać. 
Zgarnęłam chłopaków na środek sali , każdy z nich pokazał mi swoje kroki. Przyszedł czas na mnie.
Zmieniłam trochę swój styl połączyłam hip hop z paroma krokami towarzyskiego. Nie wiedziałam,że to tak dobrze wyjdzie. Ruszałam się zwinnie po sali chłopaki bacznie mi się przyglądali.
T:- Ona jest świetna. Musimy ją mieć w zespole.
E:- Stary tylko później proszę Cię nie zakochaj się w niej.
T:- Pogieło Cię stary?
M:- My dobrze wiemy,że tak zawsze u Ciebie się kończyło. Tak było z Paulą pamiętasz?
T:- Paula to inna dziewczyna z nią to było coś nie typowego. Coś nie na miejscu co nie powinno się w ogóle zdarzyć. Zrozumcie to,że Paula to wielka pomyłka.
W tym samym czasie weszła Paula z swoimi dziewczynami.
P:- Kto był wielką pomyłką hm?
T:- Nikt nikt Paula. 
P:- No ja myślę chłopaki
M:- Od kiedy ty myślisz Paula co? 
P:- Zamknij dziób bo zobaczysz.
M:- Niby co zobaczę? Obracającą Ci się dupę? śmieszne.
K:- Uaa dobra skończcie tą pogadankę. Paula zobacz jak ona się rusza. Musimy mieć ją w zespole.
P:- Hmm niech pomyślę połączyła hip hop z towarzyskim dobre posunięcie , ale to nie dla nas. My tylko tańczymy hip hop nic po za tym.
E:- Tylko zobacz jak ona się zwinnie rusza. Nie mamy takiej w naszym zespole.
Skończyłam tańczyć, podeszłam przywitać się z Paulą bo nawet jej nie zauważyłam.
L:- Siema Paula.
P:- Pff ta siema.! Fajnie się ruszasz , a ten układ sama wymyśliłaś?
L:- Tak sama. Podobał się?
P:- Żenada i tyle!
T:- Paula weź skończ oboje wiemy,że Ci się podobał. Boisz sie tego,że Lena może być lepsza.
P:- Dobra przyznam rację był lekko dobry jak na twoje umiejętności.
Środku myślałam,że ją rozerwie jak ona śmie mnie w ten sposób obrażać. Zna mnie dopiero jeden dzień i nawet nic o mnie nie wie. Zadziorna dziewczyna mająca wszystko co chce myśli,że może tak mną pomiatać. Wyszłam z sali żeby się przewietrzyć. Nie chciałam patrzeć na Paule po tym co powiedziała. Za mną wybiegł Tomek. Usiadłam na schodach i patrzyłam na szczęśliwe rodziny przechodzące obok mnie. Myślami byłam przy tacie , a ciałem przy mamie. Tęskniłam za ojcem on dawał mi tyle sił przy tańcu zawsze był przy mnie kiedy mama nie mogła.
T:- Ej.! Młoda nie przejmuj się nią. Ona już tak ma.
L:- Ale ja w ogóle się nią nie przejmuje, a może ona ma rację nie nadaję się do Londyńskiej szkoły tańca. Tu tylko mogą iść wygórowane osoby z dobrym doświadczeniem.
T:- Nie masz prawa tak mówić, Paula boi się twojej konkurencji bo wie,że masz duże szansę przejąć jej sforę.
L:- Przejąć jej sforę? Ona myśli,że tego chcę? Ja po prostu chcę się dostać do szkoły i zacząć nowe życie. 
T:- Wiedz,że Ci pomożemy. !
L:- Dziękuję bardzo, ale teraz muszę uciekać. Spotkamy się później. Cześć.
Odeszłam szybko od Tomka jeszcze mogłabym się bardziej pogrążyć w rozmowę i wypaplałabym wszystko o swoim życiu, choć potrzebowałam trochę rozmowy, wyżalenia się o tym co mi się nie podoba w życiu. 
Pobiegłam do domu. Obiadu jeszcze nie było , kucharka szykowała coś w kuchni.
L:- Może pomóc?
KJ:- Nie trzeba panienko ja sobie poradzę.
L:- Ale ja Pani nie pozwolę się tak przemęczać. No to co dziś na obiad?
KJ:- A co panienka by chciała?
L:- Zrobimy spaghetti hm?
KJ:- Dobry pomysł już robię.- kucharka uśmiechnęła się ciepło do mnie
L:- Robimy razem.
Wzięłam garnek i nalałam wody na makaron. Razem z kucharką robiłam sos i mięso mielone. Czułam się dobrze pomagając gotować tak przemiłej osobie jak ona. Udał nam się bardzo dobry obiad. Tylko teraz trzeba było czekać na mamę. Byłam głodna , nie mogłam czekać dłużej. 
L:- Może zjemy obiad razem? Mamy nie ma i pewnie będzie wieczorem.
KJ:- Jak panienka chcę mogę towarzyszyć przy jedzeniu.
L:- Ale Pani je razem ze mną- wzięłam talerz i nałożyłam sobie i Pani Joli.
KJ:- Dziękuję bardzo.
Usiadłyśmy razem przy stole jadłyśmy przepyszny obiad. Niestety mama nie przyjechała.
Po zjedzeniu obiadu wsadziłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam do swojego pokoju sprawdzić pocztę. Były tam tylko głupie reklamy. Czekałam na jakiś list od Kasi , ale nie dostałam żadnego. Może wyjechała na wakacje. Przecież miała to w planach.  
Włączyłam komunikator GG i dostałam wiadomość od Tomka:

'' Lena widzimy się jutro w centrum Londynu. Czeka Cię tam niespodzianka nie spóźnij się bądź tam o 12. Nie martw się Pauli nie będzie."

Ucieszyłam się,że nie będzie Pauli jutro, ale nie wiedziałam co knują.
Był wieczór jedynie co mogłam zrobić to iść spać ze zmęczenia.

wtorek, 1 maja 2012

I rozdział

29 czerwca to było zakończenie roku wybrałam się wraz z moją przyjaciółką odświętnie ubrana na rozdanie świadectw ukończenia szkoły gimnazjalnej. To był dzień kiedy musiałam się pożegnać z dotychczasową rutyną chodzenia do starej szkoły , przebywania w niej z znajomymi.
Umówiłam się z Kasią, że spotkamy się koło naszego butiku o godzinie 9 , ponieważ do szkoły miałyśmy zaledwie 5 minut, ale musiałam z nią poważnie porozmawiać na temat tego rocznych wakacji, które nie spędzę tutaj.
Katarzyna już czekała na umówionym miejscu .
K: - Cześć kochana. Spóźniłaś się jak zawsze - zażartowała
L: - Przepraszam Cię bardzo nie umiałam się wyrobić sama wiesz jak to mieć młodszego brata - uśmiechnęłam się po czym zabrałam przyjaciółkę pod rękę i prowadziłam w stronę szkoły.
K:- Po co tak wcześnie wychodzimy do szkoły? Coś się stało Lena? - przyjaciółka spojrzała wyraziście na moją twarz.
L: - Muszę Ci coś powiedzieć możesz być zła , ale to nie ja podejmowałam decyzję.
K: - Mów o co chodzi bo ja na prawdę nie wiem.
L: - Nie spędzę z wami tutaj wakacji.
K: - Wyjeżdżasz z rodziną na jakieś egzotyczne wakacje ? Czyżby na Hawaje?
L: - Nie Kasia tu chodzi o to,że się przeprowadzam. Skończyłam szkołę z dobrą średnią,że dostałam się do wyższej szkoły tańca to było moje marzenie, ale chce tu zostać bo mogę zawsze dojeżdżać.
K: - Ale jak to wyprowadzka? Przecież nie zostawisz nas tu samych . ! Nie pozwalam na to rozumiesz.? To fajnie,że się dostałaś cieszę się, ale nie pozwalam na przeprowadzkę.
L: - Też nie chce tego , ale już mama kupiła dom.
K: - To gdzie to wyjeżdżasz?
L: - Będę w Londynie mieszkać tam jest najlepsza szkoła.
K:- Ale będziesz do nas przyjeżdżać prawda? Obiecaj mi,że nie zapomnisz o mnie, że będziesz pisała listy, dzwoniła każdego dnia chociaż na 5 minut rozmowy - z jej oczu popłynęły łzy, przytuliłam ją
L: - Obiecuję !
Szłyśmy do szkoły równym krokiem rozmawiając na inny temat niż przeprowadzka.
Zostały 10 minut do rozpoczęcia akademii rozdania świadectw. Cieszyłam się bardzo,że w końcu koniec roku, ale z drugiej strony było mi źle,że muszę rozstawać się z tymi wszystkimi ludźmi , wspomnieniami.
Po godzinnym rozdaniu świadectw była chwila pożegnania się z przyjaciółmi. Wszyscy byli wzburzeni nową wiadomością jaką im przekazałam. Wszystko już było spakowane w aucie wystarczyło tylko wsiąść i wyruszyć w drogę. Każdy odprowadzał mnie wzrokiem i smutkiem na twarzy machając. Czułam się okropnie, ale to jedyna szansa , abym zaczęła nowe życie w nowej szkole.
M:- Jesteś gotowa na nowe życie w Londynie?
Nie usłyszałam pytania mamy , które skierowała w moją stronę. Spoglądałam na machających przyjaciół , którzy nie mogli oderwać wzroku od auta w którym siedziałam i płakałam. Nie mogłam powstrzymać moich łez. Kiedy mama odpaliła samochód już wiedziałam,że do końca muszę się pozbierać i pogodzić z przeprowadzką.
Po paro godzinnej podróży autem do Londynu spoglądałam z zachwytem przez okno samochodu na te wszystkie widoki. Było tak pięknie. Dojechaliśmy do domu , który został wykupiony przez mamę. Zaniemówiłam czyżby to była willa czy może jakiś zamek. Wyglądał tak pięknie , a mało kosztował.
Przed domem stał jakiś wysoki brunet myślę,że to szofer , który musiał odprawić samochód na parking.
Lecz pomyliłam się kiedy zobaczyłam mamę przytulającą mężczyznę. Już wiedziałam,że to pewnie facet, który miał zastąpić mi ojca, który mieszka teraz w Niemczech.
Pobiegłam szybko do pokoju wypakować się i zwiedzić cały dom. Kiedy zobaczyłam pokój wpadłam w szał był taki piękny. Nie mogłam oderwać od żadnej ściany wzroku. Najbardziej przybiło mój wzrok duże łóżko jak by dla zakochanej pary.
Rozpakowałam ciuchy po czym poszłam na obiad. Mieliśmy nawet kucharkę choć to mi nie pasowało po co męczyć kobietę do gotowania skoro własnoręcznie możemy zrobić sobie coś do jedzenia.
L:- Po co nam kucharka mamo?
M:- Po to,żeby nam gotowała kiedy będę w pracy żebyś wróciła i miała obiad już na stole.
L:- Przecież ja sama umiem gotować , ugotowałabym sobie.
Wstałam od stołu wzburzona tą wypowiedzią mamy. Przecież nie jestem dzieckiem nie potrzebna mi kucharka. Przemyślałam sprawę i będę pomagać tej kobiecie gotować. Nie pozwolę , aby się męczyła w tym domu.
Wyszłam żeby się przejść po mieście czułam się bardzo dziwnie widząc tych wylansowanych ludzi, a szczególnie dziewczyny ubrane w szpilki, bluzki odkrywające brzuch i miniówki. To nie było środowisko dla mnie. Wzrok przybiła mnie jedna wielka grupa chłopaków ubranych w luźne jeansowe spodnie, bluzy i czapki fullcap'a.. Byłam ubrana podobnie jak oni. Słyszałam tylko jak wołali,że mam podejść do nich.
Więc podeszłam.
T:- Cześć młoda! Jestem Tomek. Może usiądziesz z nami?
L:- Hej. Lena jestem miło mi. Wiesz co może kiedy indziej.
T:- Widzę nowa jesteś tutaj, mało u nas takich dziewczyn jak Ty.
L:- Jakich ?
T:- No ubranych luźno lubiących ubierać się tak jak My. Widzisz tamte dziewczyny?
L:- No widzę, wytapetowane lalunie myślące,że dzięki tym zarobią furorę.
T:- Już Cię lubię. O to mi chodzi,że takich nie lubimy. Z takimi się nie bujamy
L:- Miło mi to słyszeć. A reszta chłopaków jak się nazywa?
T:- Już mnie poznałaś, a więc to jest Emanuel mówimy na niego wzburzony, ponieważ często to co mu powiemy go wzburza. Następny jest Maciek nasz najlepszy tancerz , Krzysiek inaczej Krysiek.
L:- Miło mi was poznać, a mogę wiedzieć czy są tu takie dziewczyny jak wasza grupa?
E:- Tak jest ich wiele tylko,że teraz są na treningu tanecznym. Trenują przed kwalifikacją do drużyny. Wiesz najlepsza szkoła taneczna.
K:- A ty do jakiej szkoły będziesz chodzić.
L:- Nie pytaj na prawdę.
K:- No mów spytałem to odpowiedz.
L:- Wyższa szkoła taneczna. Dobrze,że powiedziałeś o treningu może wiecie gdzie się odbywa?
T:- No jasne zaprowadzimy Cię, ale nie wierze Ty do naszej szkoły?
L:- Tak, tak. Nie wierzysz,że jestem dobra?
T:- Chodźmy na trening to zobaczymy młoda.
Chłopaki zaprowadzili mnie do pobliskiego kółka tanecznego gdzie dziewczyny przygotowywały się do kwalifikacji, które odbędą się za tydzień.
T:- Hej , hej dziewczyny stop.! Mam dla was świeżą zdobycz tego roku.
P:- Pff ciekawe kogo- wyśmiała go
T:- Nie śmiej się bo Ci jeszcze szczęka opadnie.! O to Lena !
L:- Hej - uśmiechnęłam się i pomachałam
R:- Ooł Paula uważaj bo Cię jeszcze zmiecie z parkietu.!
P:- Pokaż na co Cię stać.!
Tomek popchnął mnie na środek parkietu abym pokazała swój układ. Muzyka weszła w trans , a ja zaczęłam tańczyć. Pokazałam swój taniec jaki miałam na konkursie dzięki którym zostałam zwerbowana do najlepszego klubu w Londynie.
P:- Znam ten układ.! Przecież to ona tańczyła go miesiąc temu, aby się dostać do tej szkoły.
L:- Miło mi.! Lena jestem - podałam rękę dziewczynie i wyszłam z pomieszczenia.
Tomek wyszedł za mną. Wziął mnie pod ramie.
T:- Dziewczyno dałaś czadu, szacun dla Ciebie! Zmiotłaś ją z parkietu jak pyłek z podłogi. Jesteś jej najlepszym przeciwnikiem. Za nie długo będzie chciała Cię zwerbować więc uważaj.
Tomek jako miły kolega z grupy odprowadził mnie pod dom.
T:- Tutaj mieszkasz? - spojrzał na dom
L:- Tak - spojrzałam również na dom- No to ja już może pójdę. - dałam żółwika.!
T:- No to trzymaj się młoda- żółwik
Pobiegłam do domu. Wbiegłam na górę i usiadłam przy oknie. Przecież on był taki słodki, nie wiedziałam,że tak szybko dzięki mojemu podejściu do ludzi i ubieraniu się znajdę jeszcze takich ludzi jak Ja. Ale nie mogę zapomnieć o moich starych przyjaciołach. Wzięłam się za zostawienie każdemu z nich wiadomość na poczcie.