Rozdział VI
Wstałam bardzo wcześnie aby móc poćwiczyć przed domem. Próbowałam być
bardzo cicho,aby nie obudzić rodziców oraz mojej sostry.
Niestety zbyt głośna muzyka przebudziła Mie , lecz nie była ona zła,
ponieważ chciała również ze mną poćwiczyć przed treningiem.
M:- Widzę ochota na ćwiczenia wzieła Cię o świcie?
L:- Niestety muszę dodać jakieś nowe kroki do układu, wiesz czuje,że
jest jakiś taki nie oryginalny.
M:- Gadasz głupoty - siostra zaczeła się śmiać- Przecież jest oryginalny.
L:-Może źle to ujełam, po prostu nie jest profesjonalny jak nasze kiedyś.
M:- Jeśli poćwiczymy więcej i przysiądziemy będzie jeszcze lepszy.
Posłuchałam siostry w końcu miała zawsze rację co do tańca, każdego
dnia mogłam na nią liczyć.
Ćwiczyłyśmy dwie godziny i zmęczone musiałyśmy iść wziąć kąpiel, bo za
półtora godziny rodzice wstają i wybieramy sie wszyscy na wielkie zakupy.
Po wzięciu kąpieli, zeszłyśmy na dół na śniadanie. Kolejny dzień naleśniki
z nutellą, za to uwielbiałam mamę, ale żeby zadbać o figurę niestety musiałam
zrezygnować z tego i zjeść sałatkę.
Dostałam smsa od Tomka:
" Hej piękna . Słuchaj mnie bardzo uważnie mamy dużą szansę jeśli
poćwiczymy za trzy tygodnie możemy wygrać turniej, jest nowa okazja
za wygranie turnieju dostaje sie 20 000 $ za to każdy z nas może
w końcu spełnić swoje marzenia, możemy kupić ciuchy na występ,
udoskonalić naszą salę taneczną. Odpisz szybko co o tym myślisz. Jestem
z ekipą w sali tanecznej i czekamy na twoją odpowiedz"
L:- Mia ej słuchaj czytaj tego eska i powiedz co myślisz
M:- Mhm, Mhm, A no,no. Mhmm.
L:- Mhm? Mhm? Tyle? Ja tu zaraz zemdleję , a ty tylko Mhm?
M:- Lena!
L:- Coo?!
M:- Bierzemy To.! To jedyna szansa.!
L:- Napewno dasz radę? Codzienne ćwiczenia, nawet do rana.
Rodzice patrzyli na nas i zastanawiali sie o co nam chodzi.
L:- Dobra już wam mówię jest turniej do wygrania 20 000$ i chcemy wziać udział.
Mama:- Nie zgadzam sie na to. Jesteście dziećmi
M:- Ale mamo.! Tato?!
Tata:- Ja sie nie wypowiadam na ten temat, ale jednak musze zgodzić sie z mama.
L:- Tato.!
Razem z siostrą odeszłyśmy od stołu,aby odetchnąć.
M:- Jak oni mogli nie rozumiem ich, ale i tak dopne swego i chce wziąć się za to.
L:- Ale zrozum,że jeśli weźmiemy sie za to, możemy szybko się pożegnać ze soba.
M:- Myślisz,ze nas rozdziela? Wątpię.
L:- Odpiszę im w końcu czekaja na nas.
Moja siostra czekała na mnie aż odpiszę im zgadzając się, ale jednak byłam
między młotem,a kowadłem. Czyli rodzice, a siostra. W końcu obojgu ich kocham,
ale jednak nie chce stracić siostry. Zbyt duże poświęcenie może ją wykończyć.
Nie każdemu było dane przeżyć wypadek.
Razem z rodzicami opuźniliśmy wyjazd na zakupy o jakieś 10 minut.
Gdy już wsiedliśmy do samochodu wszyscy razem pojechaliśmy do największego
centrum handlowego, razem z siostrą upatrzyłysmy najlepsze stroje do tańca.
Fullcapy,Snapy, bluzy, spodnie dresowe, buty to było to co nam jest potrzebne.
Niestety rodzice nie chcieli nam pozwolić na zakup tych ciuchów, ale z naszymi
kieszonkowymi mogłyśmy pozwolić sobie na spełnienie naszych małych marzeń.
Po paru godzinnych zakupów wróciłyśmy do domu, od razu pomyślałyśmy ,że zadzwonię do
Tomka chwaląc się o naszej stylówie którą mozemy wykorzystać na turniej.
Ale niestety nikt nie odbierał.
L:- Pewnie zajęty jest.
M:- Lub mogło coś się stać.
Moja siostra zawsze była pesymistką i wszystko stawiała na ostatnią kartę.
I tym zawsze sie różniłyśmy.
L:- Idziemy do sali zobaczymy czy tam są.
Pobiegłyśmy szybko na miasto by sprawdzić czy może jednak tam nie są , ale wybrałyśmy
w końcu stronę : sala :.
Gdy zobaczyłyśmy stan naszej sali nie chciałyśmy wierzyć w to co przed chwilą zobaczyłyśmy.
Próbowałam sie dodzwonić do ekipy, lecz nikt nie odbierał.
Naszą sale ktoś zniszczył , napisy widniały wszędzie.- Jesteście martwi, Nie dacie rady na Camp Now
Lepiej odejdźcie.
To wszystko było żałosne, bolesne. Nie mogłam uwierzyć, musiałam znaleźć wszystkich
i dowiedzieć się dlaczego to się stało.
M:- Pamietasz może gdzie pierwszy raz ich poznałaś?
L:- W Parku jak szłam się przejść.
M:- Może tam będą?
L:- Chodź sprawdzimy.
Mia znów miałą rację spotkałyśmy ich tam siedzących na ławce z dobitą miną.
T:- O patrzcie kto zawitał.! Piekne,młode, seksowne siostrzyczki.!
L:- O co ci chodzi?
T:- O naszą sale.
M:- Ale co my mamy z tym wspólnego? Powiesz mi?
T:- Młoda weź się nie odzywaj ta sprawa jest dla dorosłych
M:- Dla dorosłych? Ale jestem w ekipie.
L:- Dobra weź mów o co chodzi bo nie czaje.
T:- Nasza sala jest zniszczona, od kiedy się wprowadziłyście wszystko sie sypie.
Nie mamy gdzie ćwiczyć, każdy nas tu wytyka palcami. Rozumiesz?
L:- I ,że to nasza wina tak.?
K:- Ej ziom weź ogarnij co? To nie ich wina.
Mać:- Dobra ogar dupe Tomek idź się przejdź , a my z laskami pogadamy.
L:- Wiecie co mam was dość idziemy Mia. Jak sie uspokoicie napiszcie.
Wracałyśmy razem z siostrą w ciszy do domu, po tej sytuacji obie miałyśmy dość
nie chciałyśmy rozmawiać tylko miałyśmy chęć iść do domu , wziąć kąpiel i pójść spać.
Gdy tylko weszłyśmy do domu rodzice czekali na nas z złą miną. Wiedziałam,że
coś jest nie tak.
Mama:- Młode damy gdzie byłyście ?
L:- Na sali,ale,że jednak jest zniszczona szukałyśmy chłopaków.
Tata:- Dostaliśmy telefon z policji,ze widziano was na miejscu zdarzenia, wytłumaczycie nam to?
M:- Owszem ojcze
L:- Mia ja to zrobię. Szłyśmy po prostu do sali bo nikt nie odbierał, a tam czekała na nas
niespodzianka, cała sala zniszczona jakieś napisy, wtedy stwierdziłysmy,że poszukamy ich w parku i znaleźliśmy.
Cała historia. ! możemy iść?
Mama:- Mówiłam Ci,ze są niewinne i niby kiedy miałyby to zniszczyć? Przecież taniec to ich całe życie.
L:- Jak śmiałeś mieć jakieś podejrzenia na nas? na własne córki?
Razem z Mią pobiegłyśmy do pokojów trzaskając drzwiami. Nie miałyśmy ochoty na prowadzenie jakichkolwiek
rozmów. Mia zapewne od razu położyła się do łóżka , a ja musiałam sprawdzić fejsbuka , aby móc iść spokojnie myć
i spać. Czekała mnie tam kolejna niespodzianka, Jeden Wielki Cios Prosto w Serce.
